Teraźniejsza Prawda nr 563 – 2022 – str. 62
odpowiednio światową wojnę, światową rewolucję i światową anarchię (patrz także komentarz brata Russella w R5649).
Z rozważań nad wojną światową w jej dwóch fazach, które miały miejsce w ubiegłym stuleciu, dowiedzieliśmy się o przyczynach i straszliwej naturze symbolicznego „wiatru”. Widzieliśmy także wystarczająco dużo gwałtownych rewolucji, przebiegających w różnych narodach, aby mieć pewne wyobrażenie naprawdę straszliwie srogiej rewolucji, która będzie ogólnoświatowa i jest symbolicznie przedstawiona przez „trzęsienie ziemi”.
Bóg ma wiele celów, w tym, aby pozwolić każdej z tych trzech faz Czasu Ucisku odegrać znaczącą rolę w Jego planie. Najważniejszym z nich jest Jego pragnienie, aby w bardzo praktyczny i trwały sposób nauczyć ludzkość, że jej zaufanie do różnych ludzkich planów zapewnienia pokoju i dobrobytu jest błędne.
Te lekcje jednak będą kontynuowane. Według 1Król. 19:11, 12 po trzęsieniu Ziemi przyszedł ogień. Jest to symboliczny ogień anarchii. Nie chodzi tu o ograniczone, eksperymentalne formy anarchii, które pojawiły się już w historii ani o lokalną lub rodzącą się anarchię, która towarzyszy nam w buntowniczych wydarzeniach dnia dzisiejszego. Ten szczególny „ogień” odnosi się raczej do okresu światowej anarchii.
Wiemy z Pisma Świętego, że w pewnym momencie dobrze znani tyrani grzechu, błędu i samolubstwa – obecnie w pewnym stopniu powstrzymywani przez rządy narodowe – rozszaleją się w świecie pozbawionym przywódców i prawa, a okres ten szybko przerodzi się w najgorszy rodzaj anarchii, chaosu i zniszczenia. To jest ten wielki „ogień” z 1Król. 19:12 – niszczyciel, który zmiecie z powierzchni Ziemi wszelkie pozostałości imperium Szatana, jakie pozostały nietknięte przez światową wojnę i rewolucję. Dla narodów świata będzie to katastrofa niewyobrażalnych rozmiarów.
Pokój i jedność są bardzo pożądane, jednak nie zawsze są one możliwe ani korzystne. Gdyby wszyscy byli doskonali, pokój i jedność byłyby z pewnością jedynymi właściwymi warunkami, ale tak długo, jak istnieją niedoskonałości, błędy itp., muszą też istnieć różnice. Zgodnie z tym nasz Pan oświadczył, że w obecnych warunkach Jego poselstwo nie przyniesie pokoju, lecz miecz (Mat. 10:34). Wkrótce stanie się On Księciem Pokoju, ale dopiero wtedy, gdy pokój zostanie ustanowiony na sprawiedliwej podstawie. Do tego czasu On będzie Królem, który ze swym Kościołem będzie panował sprawiedliwie i laską żelazną rozbijał złe systemy i rzeczy na kawałki, jak naczynia gliniane (Żyd. 7:2; Ps. 2:9; Obj. 2:26, 27).
Są tacy, którzy mówią: pokój, pokój, gdy nie ma pokoju i gdy pokój nie jest możliwy, a lud Boży nie powinien należeć do takich. Nie znaczy to, że lud Boży ma być roznosicielem sporów. Przeciwnie, członkowie ludu Bożego są wszędzie w Piśmie Świętym
kol. 2
napominani, aby mieli spokojną postawę i byli czynicielami pokoju. Lecz pomimo wszystkich starań o pokój, i ich ciągle wzrastającego zamiłowania do pokoju poselstwo, które dał im nasz Pan, będzie rodziło spory. Dlaczego? Ponieważ nie ma jedności pomiędzy światłem a ciemnością, nie może też być pokoju ani rozejmu pomiędzy nimi. Kiedy jedno zdobywa kontrolę, to proporcjonalnie drugie jest ograniczane (2Kor. 6:14).
Zgodnie z powyższym, możemy zauważyć w naszej lekcji, że słowa Jezusa powodowały podział wśród ludu – niektórzy się z Nim zgadzali, a inni Mu sprzeciwiali. Tak samo musi być z nami, gdy podnosimy standard sprawiedliwości: jeżeli pozwolimy, aby światło prawdy świeciło, to ci, którzy miłują prawdę, będą mniej lub bardziej przez nią przyciągani proporcjonalnie do szczerości ich serc i miłości do prawdy. Ci, którzy miłują błąd, staną się przeciwnikami prawdy proporcjonalnie do ich braku szczerości. Jeżeli tak było w przypadku naszego Pana, to czy możemy myśleć, że będzie inaczej w przypadku Jego uczniów? Z pewnością nie. Musimy obuć nasze nogi w gotowość niesienia ewangelii pokoju. Nasze poselstwo jest ewangelią pokoju, lecz przekonamy się, że w miarę jak będziemy ją nieść innym, ścieżka naszego postępu będzie trudna. Będziemy potrzebowali wszelkiej ochrony, jaką Pan zapewnił w swoich zapowiedziach dotyczących tego, czego musimy się spodziewać i w swoich obietnicach błogosławieństwa i chwały dla zwycięzców.
POKÓJ KONTRA MIECZ
Czy jednak Pismo Święte nie przeczy samo sobie? Co miał na myśli Wielki Nauczyciel, gdy oświadczył: „Nie sądźcie, że przyszedłem przynieść pokój na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz” (Mat. 10:34, UBG)? On proroczo odnosił się do skutków, jakie Jego łaskawe poselstwo miłości i łaski miało wywołać na świecie w czasie panowania grzechu. Dobrze wiedział, że Szatan – książę ciemności, będzie się sprzeciwiał nie tylko Jemu, ale i Jego naśladowcom. Nasz Pan przepowiedział, że każdy, kto będzie żył pobożnie, będzie cierpiał prześladowania (Mat. 24:9, 10; 2Tym. 3:12) – i tak się stało. Dziewiętnaście stuleci tego dowiodło! On posłał swoich naśladowców – tak jak i On sam został posłany – bez broni, aby czynili pokój, pomagali, aby dążyli „[…] do pokoju ze wszystkimi i do uświęcenia, bez którego nikt nie ujrzy Pana” (Żyd. 12:14, BW). Dał radę swoim naśladowcom, że „[…] wszyscy, którzy miecz biorą, od miecza poginą” (Mat. 26:52).
Pismo Święte daje nam do zrozumienia, że gdyby te niespokojne dni nie zostały skrócone, to żadne ciało nie byłoby zbawione. Nie wiemy, czy słowa te oznaczają jakąś ograniczoną formę wojny jądrowej. Jednak dla dobra wybranych – ze względu na ustanowienie Królestwa Wybranych Bożych – te dni zostaną