Teraźniejsza Prawda nr 554 – 2020 – str. 43
Obietnica takiej pomocy jest przeznaczona tak samo dla nas, jak była dla niego. Boska łaska dla klasy Poświęconych Obozowców Epifanii, która obecnie się rozwija, jest udzielana przez nader wielkie i kosztowne obietnice Boże, napełniając nas nową i chwalebną nadzieją daleko przewyższającą katastrofę i ruinę, jaką jest obecny porządek rzeczy. Rozmyślając o tych obietnicach, dostrzegamy w tym nadchodzącym świcie dnia Chrystusowego nowe niebo i nową ziemię, a wiarą mieszkamy razem w Duchu Chrystusowym, mając nadzieję ziemskich stanowisk chwały i czci i ukoronowania życiem wiecznym. Wiarą dostrzegamy również chwalebne przywileje pomagania Godnym jako ziemskim przedstawicielom Chrystusa zaangażowanym w zarządzone przez Boga dzieło udzielania błogosławieństw restytucji ludzkości.
Omdlałe, wzdychające stworzenie oczekuje naszej wzmacniającej usługi, a w miarę jak przyswajamy sobie miłującego i litościwego ducha naszego Mistrza, będziemy w stanie coraz bardziej oceniać ten przywilej. Jeśli jesteśmy zimni, samolubni i nieporuszeni widokiem ziemskich słabości, jeśli zmartwienia naszych współbliźnich nie rozbudzają w nas współczucia i pragnienia, aby im pomóc, to nie będziemy w stanie docenić nagrody naszego powołania. Jeżeli zaś miłujemy bliźnich tak jak Bóg i Chrystus ich miłują, jeżeli litujemy się nad ich słabościami i pamiętamy o dziedzicznej przyczynie tych słabości, to nie będziemy zapisywać grzechów i wad naszych bliźnich na ich osobisty rachunek. Będziemy z troską starali się uwolnić ich umysły od mgły ciemnoty, przesądów i uprzedzeń, i pomóc im myśleć i działać bardziej racjonalnie oraz dostrzegać lepsze sposoby życia, postępowania w związkach i pełnienia swoich powinności. Będziemy starać się usuwać z ich ścieżek kamienie obrażenia, przez które tak wielu potyka się obecnie i schodzi na drogę występku, a zamiast tego będziemy ich kierować na drogę świętości, na której nie ma lwa niewstrzemięźliwości ani żadnej innej złej rzeczy. Będziemy gotowi ogłaszać im wieczną ewangelię zbawienia i otwierać ich głuche uszy, aby usłyszeli oraz niewidome oczy, aby ujrzeli zbawienie Boże. Jeżeli posiadamy takie współczucie dla grzeszników, których Bóg tak umiłował, to jesteśmy w stanie ocenić do pewnego stopnia przywileje naszego powołania, kiedy to będziemy mogli pomagać Godnym wprowadzać w życie wszelkie nasze najszlachetniejsze pragnienia podniesienia i uleczenia tego chorego od grzechu świata.
Przywilej takiej chwalebnej pracy – nawet pomijając drogą sercu myśl o związku z Chrystusem i błogiej relacji z Ojcem – jest cudownym natchnieniem dla każdego dobrotliwego serca, które nawet teraz chętnie wzięłoby na siebie ciężary uciskające innych, których ono kocha i którym współczuje.
Jednak czerpiąc inspirację z tej nadziei dobroczynnej służby dla całego świata w wyznaczonym przez Boga czasie oraz z błogiej społeczności z Chrystusem w tej służbie, musimy pamiętać, że mamy jeszcze zabiegać, walczyć o tę nagrodę naszego powołania i że walka ta musi być zgodna z przepisami. Musimy biec w wyścigu nie tylko z pilnością, energią, cierpliwością i wytrwałością, ale musimy również biec według określonych reguł, bo inaczej nasz trud będzie daremny. Przede wszystkim musimy przystąpić do tego biegu, wchodząc przez „ciasną bramę”, czyli przez zupełne poświęcenie Bogu – po uwierzeniu w drogocenną krew Chrystusową jako naszą cenę okupu – siebie i wszystkiego, co posiadamy. Jeśli nie wchodzimy tą bramą, to nie jesteśmy zaliczeni do ubiegających się o nagrodę, bez względu na to, jak gorliwie biegniemy. Jest to pierwsza zasada dla tych, którzy chcą biec tak, aby dostąpić nagrody. „Wchodźcie przez ciasną bramę; albowiem […] ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do żywota; a mało ich jest, którzy ją znajdują” – Mat. 7:13, 14. Klasa, którą Bóg obecnie powołuje (POE) musi przystępować do wyścigu przez pełne poświęcenie tak samo jak wszyscy ci, którzy odpowiadali na poprzednie powołania od Boga. Nie powinniśmy ociągać się przed wejściem przez tę „ciasną bramę”, myśląc że po prostu znajdziemy się pośród niepoświęconych quasi-wybranych! Dlaczego? Bóg nigdy nie powołał klasy, która nie miała się poświęcić. Od klasy powoływanej obecnie (POE) oczekuje się wstąpienia na trasę wyścigu, a nie wzbraniania się przed tym bez końca. Niepoświęceni quasi-wybrani to nie klasa, która była powoływana przez Boga jako taka. Są to ci, którzy nie byli nauczani o poświęceniu, ale byli stosunkowo wierni w tym życiu i Bóg obiecał, że im tego nie zapomni w Królestwie. Wówczas określenie „niepoświęceni” nie będzie już ich dotyczyć. Będą zaliczeni do różnych klas quasi-wybranych.
Przystąpiwszy do tego biegu w taki sposób, jesteśmy usilnie zachęcani przez Apostoła, aby być napełnieni Duchem Chrystusowym, tak aby pożądliwości ciała nie odwiodły nas od Boga i od tej drogi, którą On nam wyznaczył. Zatem ciało, czyli ludzka natura i cielesne pożądania, muszą być trzymane pod kontrolą nowego umysłu, czyli Ducha Chrystusowego, który w nas mieszka. Ambicje, nadzieje i pragnienia ciała muszą być ograniczane, a jedyny sposób, w jaki można to osiągnąć, to napełnianie się tym duchem. „[…] Duchem postępujcie, a pożądliwości ciała nie wykonywajcie” – Gal. 5:16.
Będąc napełnieni Duchem – tym samym stanem umysłu, jaki miał Jezus Chrystus – będziemy działać z takich samych jak On pobudek. Naszym chlebem powszednim będzie czynienie woli Ojca.