Teraźniejsza Prawda nr 534 – 2015 – str. 45

owoce. Niewątpliwie wszystkie te cechy będą mniej lub bardziej niewypracowane, lecz w miarę jak będziemy czuwać i modlić się, nauczymy się szukać odpowiedzi na modlitwy, a w miarę wzrastania w wiedzy, miłości i podobieństwie chrystusowym, będziemy także stawać się bardziej podobni do naszego Ojca w niebie.

      Jak dobrze to wezwanie do bycia silnym pasuje do niniejszych rozważań nad samokontrolą w obu jej składnikach – mądrości i mocy. Mądrość przedkłada obmyślony przez siebie plan mocy, by ta wprowadziła go w życie. Moc przejmuje ten plan w celu przeprowadzenia go. Zanim jednak to uczyni, przywołuje sprawiedliwość w jej obowiązkowej miłości do Boga [pobożność] i człowieka [miłość braterska] oraz miłość bezinteresowną, jako motywy do wykonania planu przygotowanego przez mądrość. Następnie, w warunkach, gdy nie ma specjalnych przeszkód, moc w składniku samokontroli umieszcza swą siłę tuż za sprawiedliwością i miłością, popychając je do realizacji tego planu mądrości, teraz motywowanego przez sprawiedliwość i miłość. Zasadniczo, to już wszystko, czego potrzeba do wykonania założonego planu. Jeśli jednak powstaną przeszkody zbyt trudne do pokonania przez samokontrolę, na pomoc wzywana jest cierpliwość, która wspiera samokontrolę swą siłą. Połączone siły obu łask pchają sprawiedliwość i miłość, jako motywy do pomyślnego wykonania planu. Żaden plan, stworzony świadomie bądź nieświadomie, nie jest realizowany niezależnie od mocy. Z tego wynika nasza wielka potrzeba posiadania siły charakteru – samokontroli i cierpliwości. Zacytujemy kilka wersetów o samokontroli. [Saul] 1Sam. 10:27 „Lecz ludzie niepobożni rzekli: Cóż, tenże nas wybawi? I wzgardzili nim, ani mu przynieśli darów; ale on czynił, jakoby nie słyszał”. [Jezus] Mat. 26:62,63 „A wstawszy najwyższy kapłan, rzekł mu: Nic nie odpowiadasz? Cóż to jest, co ci przeciwko tobie świadczą? Lecz Jezus milczał. A odpowiadając najwyższy kapłan rzekł: Poprzysięgam cię przez Boga żywego, abyś nam powiedział, jeźliś ty jest Chrystus, on Syn Boży?”.

POTRZEBA SAMOKONTROLI

      Przyp. 25:28 mówią: „Mąż, który nie ma mocy nad duchem swoim, jest jako miasto rozwalone bez muru”. W czasach biblijnych miasta były często miejscami azylu, gdzie mieszkańcy kraju gromadzili się szukając ochrony. Gdy ziemia była mniej zaludniona, a potrzeba istnienia rządów mniej ceniona niż obecnie, grasujące bandy odszczepieńców często rabowały wszystko, co potrafiły zaatakować. Z tego powodu starożytne miasta otaczano solidnymi murami. Pamiętamy, że było tak w Jeruzalem i Jerychu, w starożytnej Troi, jak również w miastach Europy. W Wiedniu stare mury miasta nadal stoją, podobnie jak w innych miastach tak zbudowanych. W miarę jak wprowadzano coraz lepsze formy rządów, miasta przestawały potrzebować murów obronnych. W dzisiejszych czasach to policja stanowi ochronny mur. Jednak werset z Przyp. 25:28, mówi o murach w ich dawniejszej funkcji i o mieście, które popadło w ruinę, a jego mury upadły. Król Salomon podaje to, jako obraz człowieka, który nie panuje nad swoim duchem. Nie potrafi ochronić się przed złymi oddziaływaniami z wewnątrz i z zewnątrz, ponieważ pozwolił, by jego wola została złamana przez różne wpływy.

      Wszyscy ludzie rodzą się z mniejszą lub większą dozą zdecydowania. Niektórzy posiadają je w bardzo wyraźnym stopniu, inni w niższym, ale nikt, jak uważamy, nie jest całkowicie pozbawiony tej cechy woli i celu. Widzimy jednak, że bez względu na to, czy nasza wola jest silna, czy słaba, potrzebuje kierownictwa. Lekcje kierowania naszą wolą przychodzą z różnych źródeł. Mamy na przykład prawa miejskie, prawa stanowe, prawa krajowe, które informują jednostkę o tym, co może, a czego nie może robić – w szczególności o tym drugim. Przyglądając się źródłom i historii tych praw, zauważamy, że stanowią one wolę nagromadzoną w długim okresie. Ludzkość ma obecnie znacznie lepsze prawa. Często wydawało nam się dziwne, że upadli ludzie są w stanie opracowywać tak sprawiedliwe prawa, jakie dziś możemy znaleźć w zbiorach ustaw. Lecz choć można stworzyć bardzo dobre prawa, ludzie mogą je ignorować. Ława przysięgłych może odłożyć na bok całe prawo. Sędzia może wypaczyć prawo. To, co nielegalne często staje się zwyczajnym zachowaniem dla jednostek lub całych miasteczek i miast. Uprawiać w sobie bezprawne usposobienie znaczy kultywować ducha anarchii – tak, ducha obojętności na prawa i interesy drugich. Niektórzy przejawiają rozsądny szacunek dla ludzkich praw z konieczności, albo, dlatego, że inne postępowanie jest niemożliwe lub niewskazane ze względu na opinię publiczną. Są też tacy, którzy mogą w sercu być anarchistami w kwestii praw Boga, wielkiego Prawodawcy, który jest na wieki święty.

      Jeśli poddajemy się namiętności, pozwalamy jej ogarnąć i opanować nas, zmierzamy w stronę pewnej katastrofy, bez względu na to, czy nasza wola jest silna, czy słaba. Ludzie słabej woli mają swoje granice. Ci o silnej woli mają za to nadmiar mocy i większą siłę w dążeniu do zła. Często słyszymy, jak ktoś, kto stracił panowanie nad sobą, albo był drażliwy, zniechęcony, opryskliwy, czy nieuprzejmy, mówi: „Cóż, tak to bywa. Nie chciałem nic złego”. W ten sposób przyznaje, że to prawda, ale szuka dla siebie usprawiedliwienia, twierdząc, że to coś naturalnego! Jednak żadna istota ludzka nie powinna żyć zgodnie z tym, co jest naturalne dla jej upadłej natury. Istota stworzona na obraz Boga i wciąż zachowująca pewne ślady tego pierwotnego podobieństwa powinna wznosić się ponad poziom niższych zwierząt, które zaledwie podążają za swoimi naturalnymi instynktami i pożądliwościami. Niektórzy zdają się chlubić czymś, co z upodobaniem nazywają poczuciem własnej wartości, które zawsze będzie bronić ich „praw”. Nie są tak słabi ani dziecinni, by pozwolić się komukolwiek podeptać! Gdy nie podoba im się, co mówią lub czynią inni, sami mówią dokładnie to, co o nich myślą. Tacy mają wielką siłę charakteru! O, jakże udaje się nieprzyjacielowi i jego sługom wraz z przewrotną i upadłą naturą oszukać, zwieść i

poprzednia stronanastępna strona