Teraźniejsza Prawda nr 532 – 2015 – str. 15
którego ziemię rzeki rozerwały” (Izaj. 18:2).
Zacytujmy Br. Hedmana: „W jak wspaniałym kraju żyjemy, ciesząc się tymi wszystkimi przywilejami, którymi naród amerykański się wyróżnia, a to dlatego, że panuje tu taka wolność jak nigdzie indziej. Zatem żyjący posłańcy otrzymali rozkaz: ‘Idźcie, posłowie prędcy’, głównie ze Stanów Zjednoczonych na cały świat, ‘do narodu rozszarpanego i splądrowanego’ – świętego narodu Izraela. Straszne doświadczenia dotknęły ten naród, po którym deptano przez wieki. Jego dziedzictwo było podzielone, wobec czego Stany Zjednoczone stały się dla niego ucieleśnieniem wolności! Jakże naturalną rzeczą jest fakt, że praca Żniwa była organizowana w USA! Trzej posłańcy urodzili się tu, w Pensylwanii: bracia Russell, Johnson i Gohlke. To właśnie Pensylwania stała się uosobieniem wolności dla mas. Dlatego nie chcę przenosić naszej siedziby, gdyż to by sugerowało, że tracimy poselstwo Żniwa. Posłowie prędcy kontynuują swoją pracę na całej ziemi, ogłaszając poselstwo Ewangelii. Mamy wolność w Chrystusie!”
Jehowa z wielką pewnością stwierdził w 2Kor. 3:17: „Gdzie jest ten Duch Pański, tam i wolność”. Prawda na czasie dała wiele radości oświeconemu ludowi Bożemu, kiedy rozmyślał nad cudownymi dziełami naszego Pana podczas Jego drugiej, niewidzialnej obecności i tysiącletniego panowania, które rozpoczęło się w 1874 roku. Stany Zjednoczone otrzymały przywilej inauguracji historii tego panowania, gdyż 139 lat temu, w roku 1876, miały miejsce pewne niezwykle ważne wydarzenia. Br. Russell, który na jesieni 1874 roku zrozumiał, że drugie przyjście naszego Pana miało być niewidzialne, został pobudzony przez Pana do dokładnego badania proroctw czasowych. W 1876 r. udał się do Filadelfii, na wystawę z okazji stulecia USA, i w rezultacie studiów przeprowadzonych razem z N. H. Barbourem doszedł do przekonania, że nasz Pan rzeczywiście miał być obecny w niewidzialnej postaci podczas swej wtórej obecności (R-3822; E5, str. 109; E9, str. 330 u dołu, 331, 460-462). W tym samym roku Br. Russell został wyróżniony przez Pana, otrzymując funkcję zarządzającego pracą Pańską (E9, str. 346,463), co było dla niego przygotowaniem do stania się w 1879 roku w pełni „sługą wiernym i roztropnym”, zarówno jako tego, którego „postanowił pan nad czeladzią swoją”, jak i „aby im dawał pokarm na czas słuszny” (Mat. 24:45).
Chrześcijanin, rozumiejąc swoją szczególną lojalność wobec Niebiańskiego Króla, skupia swoje uczucia na tym, co jest w górze (Kol. 3:2) i współczuje z całym wzdychającym stworzeniem w każdym narodzie, rodzinie i języku. Niemniej jednak, kiedy widzi Statuę Wolności w porcie Nowego Jorku, z pewnością odczuwa wdzięczność wobec Boga za Amerykę i tę pochodnię oświecenia, którą ona podniosła przed masami ludzkości.
Statua Wolności, podarowana przez Francuzów i uroczyście otwarta 129 lat temu, 28 października 1886 roku, została niedawno odrestaurowana i w dalszym ciągu stanowi niezachwiany symbol wolności, idealizmu i pewności siebie. Obchody setnej rocznicy istnienia Statuy, które odbyły się w lipcu 1986 roku, zgromadziły wokół portu sześć milionów ludzi, w tym wielu dostojników, takich jak Prezydent USA Ronald Reagan i Prezydent Francji Francois Mitterand, a kolejne miliony oglądały transmisję w telewizji. Oceniając nasz wspaniały kraj i nasze cudowne błogosławieństwa, cieszmy się, że jeszcze lepszy rząd i jeszcze bardziej korzystne warunki są częścią obietnicy Bożej dla całego świata ludzkości! Radośnie módlmy się do Pana: „Przyjdź Królestwo Twoje. Bądź wola twoja jako w niebie, tak i na ziemi” (Mat. 6:10).
Święty Paweł wzywał wierzących (Rzym. 12:3) do trzeźwego myślenia, według poziomu wiary, jaki Bóg każdemu dał. Zgodnie z tym, radość chrześcijanina nie jest chełpliwa, lecz powściągnięta umiarem (Filip. 4:5). Współczuje on ze wzdychającym stworzeniem we wszystkich częściach świata i nie ignoruje wad swojej ojczyzny, choć także ich nadmiernie nie powiększa i nie wyśmiewa. Patrząc jednak całkiem trzeźwo, Statua Bartholdiego jako symbol wolności oświecającej świat rzeczywiście zgadza się z faktami. Nie można nie dostrzegać wielkiego wpływu, jaki zasada wolności ustanowiona w Stanach Zjednoczonych wywiera na cały świat.
Duch dzisiejszych czasów zdaje się generalnie ignorować Boga i nie oddawać Mu należnej chwały. W przemowach wygłaszanych z okazji dwusetlecia Ameryki, wyliczających jej narodowe osiągnięcia, Bóg był często pomijany. Stosunkowo niewiele dziękczynienia i uznania zostało oddane Temu, którego zwierzchnia opatrzność i moc powołały ten naród do istnienia i dały mu tyle wolności i błogosławieństwa. U żadnego z mówców nie zabrzmiało nawet słabe echo pełnych szacunku słów Beniamina Franklina wypowiedzianych podczas tworzenia projektu konstytucji Stanów Zjednoczonych: „Panowie, żyję już długo, a im dłużej, tym bardziej przekonujące widzę dowody tej prawdy – że Bóg zarządza sprawami ludzi. Jeśli wróbel nie może spaść na ziemię bez Jego wiedzy, czy to możliwe, aby bez Jego pomocy mógł powstać naród? Pismo Święte zapewnia nas, panowie, że jeźli Pan domu nie zbuduje, próżno pracują ci, którzy go budują. Gorąco w to wierzę. Wierzę również, że bez Jego ciągłej pomocy nasze wysiłki tutaj nie zdadzą się na więcej niż praca budowniczych wieży Babel”. Franklin zakończył swą wypowiedź stwierdzeniem, że jeśli rządzący nie potrafią sprawować władzy pod kierownictwem Bożym, stosując się do Jego wskazówek, „ludzkość może odtąd przestać wierzyć w ustanawianie rządów według ludzkiej mądrości i pozostawić je przypadkowi, wojnie i podbojom”.
Zgromadzenie stanowe Pensylwanii zamówiło Dzwon Wolności w roku 1751 z okazji pięćdziesięciolecia Karty Przywilejów Williama Penna z 1701 roku – pierwszej konstytucji stanu. Mówi ona o prawach i swobodach cenionych przez ludzi na całym świecie. Szczególnie nowatorskie były idee Penna na temat