Teraźniejsza Prawda nr 425 – 1992 – str. 94
Barbados – br. Harrisem – który nie może chodzić. Służył prawdzie przez wiele lat. To takie błogosławieństwo spotkać żołnierzy krzyża, którzy odważnie walczyli za prawdę i sprawiedliwość. Społeczność ta na długo pozostanie w mej pamięci. Po południu powróciliśmy do naszej sali zebrań na mój wykład na temat Jehowy.
26 kwietnia zebrania niedzielne rozpoczęły się o 10.00 nabożeństwem porannym. Wygłosiłem wykład na temat Boskiej mądrości. Potem odbyło się zebranie odpowiedzi na pytania, które, mam nadzieję, pomogło braciom. Po południu powiedziałem kolejny wykład, ale musiałem nieco go zmienić z powodu kilku osób z kierownictwa hotelu, którzy nieoczekiwanie przybyli na początek wykładu. Później zapytano mnie, czy mogliby dostać trochę broszur. Powiedziałem, że oczywiście tak. Nasz program zakończył się ostatnimi uwagami przewodniczącego, pieśnią miłości oraz przypomnieniem błogosławieństw, jakie otrzymaliśmy od niebiańskiego Ojca i Jego jednorodzonego Syna Jezusa.
TRYNIDAD
Ludność: 1.270.000. Język: angielski (oficjalny). Religie: rzymsko-katolicy 32%, protestanci 29%, hindusi 25%, muzułmanie 6%. Stolica: Port of Spain.
27 kwietnia przybyłem do Port of Spain na Trynidadzie. Po przejściu przez kontrolę paszportową i celną zobaczyłem czekającego br. Navinda Madoo (naszego przedstawiciela) oraz sr. Madoo. Tak przyjemnie było znowu ich zobaczyć i mieć z nimi społeczność przez cały wieczór.
Następnego wieczoru spotkaliśmy się w domu br. Bruno. I znowu takim błogosławieństwem było zobaczyć starych znajomych. Dom był pełen braci. Wykład dotyczył Panowania Chrystusa. Po zakończeniu zebrania, w czasie dalszej społeczności, braciom podany został obfity posiłek. Było nieco gorąco i wilgotno, więc zapytałem pewnego chłopca czy będzie padał śnieg, odpowiedział: „Nie! Ale w Ameryce pada śnieg”.
28 kwietnia mieliśmy spotkanie w domu br. Whiteheada. W jego posiadłości, na potrzeby braci, przewidziana została duża sala zebrań. Powiedziałem wykład na temat Boskiego kierownictwa. Po wykładzie
kol. 2
ponownie podawany był, przez drogą sr. Whitehead, smaczny posiłek i zimne napoje dla braci. Mieliśmy także trochę słodkiej społeczności, a nasz kielich miłości opływał. Zakończyliśmy nasze wspólne godziny pieśnią pożegnalną.
Następnego ranka, 29 kwietnia, wstaliśmy o 4.00 rano. Brat i siostra Madoo podwieźli mnie na lotnisko. Powiedzieliśmy sobie do widzenia „aż się zejdziem znów”. Wsiadłem do samolotu udającego się do Miami na Florydzie.
USŁUGA NA FLORYDZIE
Miło było zobaczyć br. I. Lalite i sr. Fields czekających, by zabrać mnie do West Palm Beach, gdzie miałem usłużyć braciom. 1 maja mieliśmy miłe spotkanie w domu sr. Blanche oraz sr. Carter, które po usłudze podawały braciom kanapki i napoje.
2 maja br. Chung zawiózł mnie do Fortu Lauderdale, gdzie bracia zaplanowali dwa zebrania. Po zebraniach bracia przygotowali dla nas wspaniały obiad. Mieliśmy miłą społeczność i rozmawialiśmy o pokarmach duchowych, których świat nie może dać ani zabrać. Przed rozstaniem zaśpiewaliśmy pieśń 336, dziękując za błogosławieństwa pochodzące od naszego drogiego Ojca niebiańskiego z przebywania razem.
3 maja bracia Lalite i Turner odwieźli mnie na lotnisko w Miami, bym mógł odlecieć do mego tymczasowego domu w południowej Kalifornii (tymczasowego do chwili, gdy dom, o który się modlimy, będzie gotowy w Królestwie Tysiąclecia).
Jestem oczywiście wdzięczny Bogu za opatrznościową opiekę oraz usługi dla Jego ludu. Pan Bóg jest pełen miłosierdzia i łaski, nieskwapliwy, obfitujący w dobroć i prawdę, zachowujący miłosierdzie nad tysiącami, przebaczający nieprawości, wykroczenia i grzechy (2Moj. 34:6, 7). O, dziękujmy Panu; ponieważ jest dobry, ponieważ na wieki miłosierdzie Jego (1Kron. 16:34).
Przekazałem braciom Twą chrześcijańską miłość. Wykorzystałem czas, siły i korespondencję niezbędne do odbycia tej podróży. Niech Bóg nadal Ci błogosławi w tej dobrej pracy.
Twój brat w radosnej służbie Mistrza,
John Roberts [pielgrzym pom.], Kalifornia
kol. 1
SPRAWOZDANIE BRATA WOJNARA Z PODRÓŻY DO EUROPY
Drogi bracie Hedman! Łaska i pokój Boży niech będzie z Tobą i z Twoją rodziną. Żona i ja przybyliśmy do Genewy w Szwajcarii 2 maja ’92 (sobotni ranek). Lot przebiegł bez zakłóceń, ale był bardzo męczący. Przypomniało to nam braci, którzy w służbie Pańskiej podróżują wiele kilometrów, a nawet za granicę;
kol. 2
potrafimy ich zrozumieć. Była to podróż w celu zawodowego kształcenia w głównej siedzibie Rolexu w Genewie.
9 i 10 maja odwiedziliśmy naszych braci w Nicei we Francji. Przybyliśmy do Nicei w sobotę rano. Pielgrzym pomocniczy, br. Jacques Viard, czekał na